czkavka

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Foto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Foto. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 kwietnia 2013

47/365

Żyję długo i szczęśliwie aż do poniedziałku. Odsypiam, rozliczam PIT i toczę wokół gospodarskim okiem. Potknęłam się o dywan - perełkę, cacuszko, oryginał z lat 80., mejd in turkej. Ktoś go nieopatrznie wrzucił na podłogę przy wprowadzce 7 lat temu i tak już został. A poszedł won! Do skansenu w zsypie! Ale w związku z tym, że parkiet jest mniej więcej w takiej kondycji jak ja po zimie, to trzeba nas czymś przysłonić. Wydłubałam kota z sofy i analizuję maść. Kota, sofy i przyszłego dywanu. Właściwie sofa już od dawna wymieszała się z kotem, więc wystarczy dopasować dywan.

Jakieś sugestie? 
Poniżej wzornik: 



niedziela, 28 kwietnia 2013

45/365

"Wielki ruch, wielki handel, wielki pieniądz" - marzy Halpner w "Ziemi obiecanej". A jak wielki pieniądz, to i wielkie księgi rachunkowe...



I właśnie w takich okolicznościach uczą mnie, jak się je prowadzi

Uwaga - wbrew pozorom to nie Łódź





Nadal nie dowierzam, że to się dzieje. 

A poniżej jeden z moich ulubionych fragmentów "Ziemi obiecanej" (reż. A. Wajda) - idealnie oddaje czasy, w których kładziono podwaliny i pod polską gospodarkę, i pod budowle ze zdjęć*.


*powstały w latach 1886-1888. Zachowane w doskonałym stanie, no, może poza budynkiem, w którym kiedyś przechowywano... gaz.


P.S. Jeszcze tylko jeden dzień... kilkanaście godzin...





sobota, 27 kwietnia 2013

44/365

Sezon rowerowy rozpoczął się na dobre...







P.S. Sztafeta powoli dobiega końca. Właściwie jeszcze tylko dwa dni... Potem przez 24 godziny będę spać, a przez następną dobę oswajać się z myślą, że nie pracuję, ani nie siedzę na zajęciach. Mogę za to czytać, oglądać filmy, pić wino w plenerze, robić zdjęcia i opierdalać się na całego. 
Przeraża mnie to i nie mam pojęcia jak się w tym odnaleźć. Na wszelki wypadek przygotuję sobie jakiś Excel do wypełnienia, żeby się uspokoić, gdybym się zachłysnęła świeżym powietrzem.

wtorek, 2 kwietnia 2013

19/365

W pracy ciśnienie spada na łeb na szyję. Szkoda, że akurat na moją. Uciekam do parku. Uciekam w najlepsze, gdy nagle staje przede mną...

Untitled

I wtedy zaczynam sobie przypominać w co wkręcił Alicję Biały Królik i zawijam się z powrotem do roboty.

poniedziałek, 18 marca 2013

4/365

Kilka miesięcy temu na jednym z portali internetowych mignęło mi zdjęcie:

Untitled


Zanotowałam nazwisko autora. Elliott Erwitt.

Sprawa zaczęła robić się poważna, kiedy to samo nazwisko powtórzyło się przy kolejnym zdjęciu, które wpadło mi w oko, i przy kolejnym... I zanim zdążyłam się zorientować, już mieszkałam na tej stronie.

Tydzień temu wśród setki głupot na Facebooku informacja, że w Leica Gallery do 11 marca można oglądać wystawę jego prac.

Zdążyłam.

Untitled

Są zdjęcia, które dokumentują. Są takie, które tworzą nowe rzeczywistości. A Elliott Erwitt w swoich zdjęciach zestawia sensy, których zetknięć na co dzień się nie dostrzega. Zamknięte w obrazie uderzają wyczuciem absurdu. Jest cholernie uważnym obserwatorem i całkiem możliwe, że dysponuje szóstym zmysłem, skoro jest w stanie przewidzieć takie ujęcia:

 Untitled

Zachwyca nie tylko skojarzeniami, ale i poczuciem humoru, w którym ironia miesza się z wrażliwością i ciepłem.

A obserwującym jego obserwacje udziela się ich klimat. Najpierw pozwalają sobie na delikatne półuśmiechy, które coraz trudniej powstrzymać. Potem niegłośne rozbawienie przeplatane komentarzami. Wreszcie gromkie wybuchy śmiechu przy zdjęciach takich, jak to:  

Untitled

Panie Eliottcie, daj boże oglądać świat, tak jak Pan go widzi.

Untitled

* Wszystkie zdjęcia są fotografiami fotografii Eliotta Erwitta.



sobota, 16 marca 2013

2/365

A propos zdjęć - dziś odkryłam, że zniknęły mi 2 katalogi.

Nie były wysmakowane, ani doskonałe technicznie. Nie były nawet dobre.
Ale przyglądały się za mnie mojemu życiu i odnotowywały szczegóły na które nie miałam czasu.
Wrzucałam je do katalogów z obietnicą rozbicia któregoś dnia puli i rozsypania wszystkiego co przeżyłam, rzecz jasna nie przeżywając tego nawet w połowie.
Robię skan za skanem. W komputerze i w głowie.
Komputer mówi: "Wyniki skanowania: Produkt AVG wykrył 2 potencjalnie niebezpieczne wątki. NIEKTÓRE ELEMENTY WYMAGAJĄ UWAGI UŻYTKOWNIKA"
Kolejny mentor. Taki niby uważny, a wirusa przepuścił.


piątek, 15 marca 2013

1/365

Mówię tak: Ale pogoda! Nie chce mi się siedzieć w pracy. Chcę łazić po zaspach i robić zdjęcia!
Słyszę: Robisz zdjęcia?! Czym? Masz swoją stronę? Daj linka!

Nie mam swojej strony.
Ani specjalistycznego sprzętu.
Mam małpkę w telefonie i śnieg.
Wystarczy.






Odśnieżanie dachu



Zaśnieżanie świata