Jestem pod wrażeniem. Trudno mi tylko określić jego jakość.
Film genialny w formie i mocno wątpliwy w odbiorze.
"Triumf woli" (1934)
Chyba najgłośniejszy propagandowy film dokumentalny III Rzeszy. Ale czy aby na pewno dokument?
Z prawdziwego życia narodu zbudowano fałszywą rzeczywistość, która podaje się za prawdziwą; ta oszukańcza rzeczywistość nie jest jednak celem sama dla siebie, ale służy jako tworzywo filmu, który ma mieć charakter autentycznego dokumentu. Triumf woli na pewno był filmem o hitlerowskim zjeździe partyjnym*. Ale zjazd został wyreżyserowany dla celów produkcji Triumfu woli po to, by za pośrednictwem filmu cały naród mógł być wprowadzony w stan ekstazy.**
Za reżyserię zjazdu odpowiedzialny był Albert Speer, niemiecki architekt i polityk, natomiast doprowadzaniem narodu do ekstazy zajęła się Leni Riefenstahl.
Tancerka, alpinistka, aktorka, wreszcie reżyserka Niebieskiego światła*** (1931), które zachwyciło Adolfa Hitlera. Od tamtej pory to on zleca jej kolejne projekty filmowe. Leni nie podlega Ministerstwu Informacji i Propagandy kierowanemu przez Goebbelsa i ma do dyspozycji najlepszych operatorów, techników, oświetleniowców i sprzęt III Rzeszy. Podczas realizacji Triumfu woli kieruje 170-osobową ekipą i pracą 36 kamer, z czego 9 filmuje teren z samolotów. Ponadto każe skonstruować specjalną windę dla pionowej panoramy.**** Łącznie nakręcone zostaje blisko 400 km (!) taśmy filmowej, którą trzeba było skrócić do niecałych 2 godzin.
Do końca 1945 roku film jest pokazywany w każdym niemieckim kinie i budzi nieustający zachwyt i aplauz. Po wojnie zostaje wciągnięty na listę filmów pronazistowskich i jego projekcja w Niemczech jest zakazana.
O środkach zastosowanych w filmie można opowiadać naprawdę długo:
- klamra otwierająca i zamykająca film - sekwencje w chmurach - boskie pochodzenie zstępującego do tłumów furera?
- maszerujące tłumy kontra jednostka - nadczłowiek, zwykle pokazywany od dołu, przez co wydaje się bardziej monumentalny. Z kolei maszerujący często są filmowani z góry, tak aby światło padało na nich od tyłu;
- nocne wizje - gra światła i cieni -morze płonących pochodni i falujących sztandarów - podniosła atmosfera;
- apogeum zbiorowego szaleństwa? Hitler w skupieniu poświęcający nowe sztandary.
Lotte H. Eisner w "Ekranie demonicznym" mówi o tym wprost - psychoza masowa, ujawniająca się za pośrednictwem demonstracji wizualnych i dźwiękowych zyskuje charakter pewnego studium klinicznego*****.
I tak dalej, tyle że zamykają mi się oczy. Całkiem możliwe, że zrobię jutro update tej notki, ale równie możliwe, że jednak nie. Nie ma szans. Nie zdążę.
Bo jutro "Uroczystość" w reż. G. Jarzyny.
*zjazd NSDAP w Norymberdze w roku 1934
** [w:] "Od Caligariego do Hitlera" Siegfried Kracauer, Warszawa 1958, s. 256-257
*** górska baśń o dzikiej, odrzuconej przez mieszkańców wioski dziewczynie imieniem Junta, która zna tajemnicę niebieskiego blasku widywanego nocą nad niedostępnym zboczu górskim. Tajemniczym światłem jest odblask księżyca odbijający się w kryształach tkwiących w skale. Zakochana w przybyszu z miasta, wskazuje mu drogę do skarbu, ale w ślad za nimi podążają chciwi wieśniacy i złoże kryształów zostaje splądrowane. Dziewczyna spada w przepaść
****[za:] Andrzej Kołodyński, "Długie życie Leni Riefenstahl, w: "Kino", 1/2002, s. 14-1.
***** [w:] "Ekran demoniczny" Lotte H. Eisner, Gdańsk 2011, s. 176.